Oddychanie jest niemal synonimem życia, ponieważ w taki czy inny sposób układ oddechowy podtrzymuje wszystkie funkcje życiowe organizmu. Większość nas nigdy nie otrzymała żadnych wskazówek na temat tego, jak wykorzystać oddychanie dla zachowania zdrowia, w procesie leczenia lub w celu podniesienia ogólnej wydolności organizmu.
W ciągu najbliższych dwudziestu czterech godzin wykonamy około dwustu tysięcy wdechów i wydechów. W całym naszym życiu będzie ich prawie sześć miliardów. Dzięki zwykłemu wykorzystaniu noszonego stale przy sobie "narzędzia", czyli własnego oddechu, możemy się nauczyć uśmierzać własne obawy i zachować spokój, unikać wpadania w panikę, radzić sobie z trudnościami emocjonalnymi, bólem i rozmaitymi czynnikami stresogennymi, poprawić zdolność koncentracji, indukować zdrowy sen, pokonywać zmęczenie, dodawać sobie energii i wigoru oraz maksymalnie wykorzystywać ograniczoną wydolność płuc w wypadku astmy, bronchitu czy rozedmy.
Przeżywane przez nas emocje, zwłaszcza te o dużej intensywności znajdują odbicie w sposobie oddychania, zaburzając jego gładki, nieprzerwany rytm. Strach sprawia, że oddech staje się przyspieszony i płytki, w złości natomiast łapiemy krótkie i szybkie hausty powietrza, które następnie z impetem wydychamy. Smutek wywołuje szloch, a uczucie ulgi manifestuje się często westchnieniem. Czując ból zwykle wstrzymujemy oddech, co może wpływać zarówno na sam proces oddychania, jak i na nasze emocje. Tymczasem uczucia takie jak radość, miłość czy ulga sprawiają, że oddech staje się powolny i rytmiczny, co daje poczucie spokoju i błogostanu.
Personel medyczny szpitali psychiatrycznych stwierdza, że większość ich pacjentów oddycha bardzo płytko - oddech ogranicza się do klatki piersiowej, a zaczerpnięte powietrze rzadko dociera do odległych zakątków płuc, gdzie zachodzi wymiana gazowa. Ma to niekorzystny wpływ na jasność myślenia. Na przykład przyglądając się osobie w głębokiej depresji, z trudem zauważamy u niej jakiekolwiek oznaki oddychania. Tego typu hamowanie oddechu można często zaobserwować u ludzi, którzy w niezwykle stresujących sytuacjach wstrzymują oddech, aby odciąć dopływ bolesnych uczuć. Niestety stosowanie takiego schematu oddechowego łatwo przechodzi w nawyk. Tłumiąc i wypierając z pamięci bolesne dla nas doznania, dławimy także uzdrawiający i odżywczy oddech.
Oddychanie to jedyna funkcja życiowa, która jest jednocześnie mimowolna, a zarazem zależna od woli. Mamy więc możliwość wyboru. Razem z oddechem podarowano nam swoistą władzę nad nim i od nas zależy, czy z niej skorzystamy.
Oddychanie obniżające niepokój:
1. Usiądź prosto, z głową w pionie. Rozluźnij mięśnie szczęk.
2. Wciągnij nosem powietrze powoli, spokojnie i tak głęboko, jak to możliwe bez wysiłku.
3. Powoli i spokojnie wypuść całkowicie powietrze przez nos, skupiając uwagę na okolicy pępka.
4. Zanim ponownie wciągniesz powietrze, odlicz powoli w myślach do dwóch (jeden tysiąc, dwa tysiące), pomaga to przedłużyć wydech i zapobiega hiperwentylacji.
5. Powtórz punkty 2, 3, 4 kilkakrotnie, aż poczujesz, że tempo oddychania zmalało i ogarnął cię spokój.
6. Wróć do normalnego oddychania.
Stella Weller, Oddech, który leczy, 2007
