Hormony są neuroprzekaźnikami naszych uczuć. Bez nich nie bylibyśmy w stanie niczego odczuwać. Gdy przykładowo czujemy się zestresowani, uwalniane są hormony adrenalina, noradrenalina i kortyzol. Dopamina natomiast jest znana jako hormon szczęścia, a do jej wyrzutu dochodzi, gdy spotka nas niespodziewanie coś dobrego. Mniej znany jest chyba fakt, że dopamina jest również hormonem pragnienia posiadania.
Wszystko, co znajduje się w zasięgu naszej ręki, jest określane jako przestrzeń okołoosobowa, która obejmuje naszą bezpośrednią rzeczywistość. Sprawy pozostające poza naszym zasięgiem mieszczą się w przestrzeni pozaosobowej, bez względu na to, czy jest to odległość metra, czy tysięcy kilometrów. W przestrzeni pozaosobowej leży świat możliwości. Zadaniem dopaminy jest zmobilizowanie nas do poznawania tego, co nieznane i nowe. To, co nieznane, musi być idealizowane, by było pociągające.
Dopamina podsyca nasze oczekiwania, obietnicę szczęścia i namiętność. Partner, który nie angażuje się na poważnie w relację, a tym samym powoduje, że w mózgu uwalniają się ogromne pokłady dopaminy, znajduje się w przestrzeni pozaosobowej. Ta sama sytuacja dotyczy oczywiście początkowego etapu miłości. Pierwszy okres relacji po obydwu stronach cechuje się poczuciem niepewności. Pragnienie przeciągnięcia obiektu miłości z przestrzeni pozaosobowej do okołoosobowej jest ogromne. Gdy partnerzy w pewnym momencie są już siebie pewni i angażują się w pełni w związek, poziom dopaminy znacznie spada, zmniejsza się pożądanie i ustaje upojenie. Jeśli związek przybiera pomyślny obrót, zaczyna wydzielać się oksytocyna i wazopresyna, które są hormonami chwili obecnej w przestrzeni okołoosobowej. Hormony te odpowiadają za przyjemne, spokojne, ale mniej ekscytujące doświadczanie miłości. Uczucie to nie pojawia się u osób, które w związku lub niedoszłym związku nigdy nie czują się pewnie. Ich mózgi są niejako zatrute dopaminą. Osoby te mogą się spalać i niemal zwątpić w swoje pożądanie. Stan ten może utrzymywać się niezwykle długo i z tego względu często jest mylony z „wielką miłością”.
Stefanie Stahl, Kim jesteśmy? Prawie wszystko, co psychologia mówi o nas
