Lęk - nielubiane uczucie

U podłoża wszystkich lęków, obojętne, czy natury czysto psychicznej czy/oraz fizycznej, leży rzeczywista lub wyimaginowana utrata kontroli. Kontrola to antidotum na lęk. Sytuacja, którą mam pod kontrolą, nie wywołuje u mnie lęku. Podobnie jest również z zaufaniem. Jeśli mam zaufanie do okoliczności zewnętrznych (na przykład bezpieczeństwa lotu), innych ludzi (na przykład partnera) czy siebie samego, stanowi to dobry środek zaradczy na lęk, który bez odpowiedniej dozy zaufania mógłby się pojawić (lęk przed lataniem, lęk przed stratą, lęk przed odrzuceniem czy porażką). Im więcej mam zaufania, tym mniej muszę kontrolować, i odwrotnie. Jedną z odmian zaufania jest przyzwyczajenie. Mamy umiejętność przyzwyczajania się do stanów, które początkowo wzbudzały w nas lęk. W ten sposób rodzi się pewien rodzaj zaufania. Zgodnie z sondażami lęk przed koronawirusem był największy na początku pandemii. W późniejszym czasie ankiety wykazały, że poziom lęku znacznie spadł, chociaż obiektywnie sytuacja się nie poprawiła – jedynie ludzie się do niej przyzwyczaili.

U podłoża lęków leży niezaspokojenie jednej lub więcej podstawowych potrzeb psychicznych. Ludzie, którzy przykładowo boją się sami jeździć samochodem lub przemieszczać się w przestrzeni publicznej z punktu A do punktu B (odmiany agorafobii), są mniej samodzielni. Mówiąc obrazowo, nie mają odwagi puścić ręki mamy i iść przez życie o własnych siłach. W dzieciństwie albo ich potrzeba więzi nie była zaspokajana, czego skutkiem była niemożność wykształcenia zdrowej autonomii, albo przez nadopiekuńczość ich autonomiczny rozwój został bezpośrednio zaburzony. Więź dla takich osób oznacza bezpieczeństwo, podczas gdy zdanie się na siebie przytłacza je i wywołuje w nich lęk. Ludzie ci potrafią jednak na innych obszarach życia być bardzo odporni i samodzielni. Lęk przed nieumiejętnością sprostania życiu nieświadomie jest przenoszony na sytuacje, w których pojawiają się ataki paniki lub lęku. Te trudne momenty ludzie ci najlepiej znoszą, gdy towarzyszy im bliska osoba. 

W niektórych przypadkach na tym polega tak zwana korzyść z choroby, czyli ukryty pożytek z lęku. Poprzez swoje zaburzenia lękowe i związany z nimi wymóg wsparcia ze strony partnera i członków rodziny osoby takie bezwiednie sprawują nad nimi pewną kontrolę. Lęk w nieświadomy sposób dostarcza pretekstu, by domagać się od nich bliskości i pomocy. Dlatego w procesie pokonywania lęku zawsze chodzi o to, by wzmocnić autonomię lękowej osoby i przepracować ukrytą korzyść z choroby.

W tak zwanej terapii ekspozycyjnej osoby z zaburzeniami lękowymi w towarzystwie terapeuty są konfrontowane z sytuacją wywołującą lęk. Wcześniej ćwiczy się techniki, które służą samoregulacji lęków, jak na przykład relaksacja czy uspokajające dialogi, które wewnętrzny dorosły prowadzi ze swoim wewnętrznym dzieckiem. Przyczyniają się one do tego, że poprzez wsparcie rozumu, czyli kory czołowej, zostaje zahamowana reakcja ciała migdałowatego, zanim wymknie się ona spod kontroli.


Stefanie Stahl, Kim jesteśmy? (Prawie) wszystko, co psychologia mówi o nas